Joga jest nudna?

Słyszeliście to pewnie wiele razy, albo nawet sami tak myślicie. Napiszę o tym na podstawie moich doświadczeń i obserwacji, biorąc pod uwagę różne istotne aspekty.


Kto tak uważa?

W środowisku osób praktykujących, oczywiście nikt tak nie myśli. Co dziwne zdanie takie: „joga to nuda” najczęściej mają osoby, które nie próbowały praktyki a mają tylko jakieś wyobrażenia, że joga to „siedzenie” w jednej pozycji. Pojawiają się też podobne opinie od osób, które były raz na zajęciach i to wystarczyło aby stwierdzić „to nie dla mnie”.

Moim zdaniem, osoby takie nie poznały różnorodności jogi, albo trafiły w złe miejsce. Jest taka sentencja „każdy uczeń musi znaleźć swojego nauczyciela” i uważam, że tak właśnie jest.


Różnorodność jogi?

No tak… słowo krótkie, ale możliwości mamy bardzo, bardzo wiele. Po pierwsze istnieje wiele rodzajów jogi, tutaj wymienię tylko kilka najbardziej znanych: ashtanga, vinyasa, hatha, yin, nidra, kundalini, sivananda… i wiele innych, które są systemami sięgającymi swoimi korzeniami wiele tysięcy lat przed nasza erę. Do tego powstają wciąż bardziej nowoczesne i udziwnione odłamy jogi takie jak hot, aerial, power i inne jogi śmiechu, twarzy, hormonalna itp. itd. Zatem można się pogubić, ale uważam, że warto próbować aby znaleźć coś dla siebie.

Tutaj muszę dodać, że w ramach tych wszystkich koncepcji istnieją jeszcze różne style nauczania…. ale to głębszy temat i tutaj nie o tym.

Niemniej widzimy tę różnorodność i możemy z niej skorzystać, w zależności od tego czego szukamy - czego oczekujemy? Zapewniam, że jest joga dla aktywnych - gdzie intensywność jest wysoka i jak to mawiają „można się nieźle spocić” :), oraz dla tych którzy szukają wyciszenia, albo rozciągnięcia, lub terapeutycznego aspektu ze względy na np. różne dolegliwości. Wtedy można czerpać z obfitości jogi i wybrać taką jej odsłonę, która sprawdzi się w konkretnym przypadku.


„Najnudniejsza” a zarazem najbardziej lubiana asana?

Savasana, czyli pozycja trupa (na załączonym zdjęciu). Cóż, patrząc z zewnątrz, jest to leżenie w bezruchu. Jednak joga to integracja naszego ciała i ducha, zatem uwierzcie, tam to dopiero się dzieje :)

Zazwyczaj tą pozycją kończymy zajęcia i bardzo często słyszę „czekałam/em na tę pozycję najbardziej”. Cóż to oznacza? Oprócz tego, że po intensywnej praktyce tutaj wyciszamy się i relaksujemy ciało, to także staramy się zwrócić swoją uwagę do wewnątrz, odciąć nachalną pracę umysłu i być tylko obserwatorem, odłączyć się od naszego ego i poczuć jedność z Wszechświatem…. No, niektórzy tego nigdy nie poczują jeżeli nie spróbują, lub po prostu poddadzą ocenie tylko na podstawie zasłyszanych informacji. Więc polecam praktykę, w jej różnorodnych odsłonach, nie po to żeby się nudzić, ale żeby zbliżyć się do siebie, zintegrować, poszukać własnego Ja, zadbać o siebie holistycznie, rozwijać się.


p.s. Z dedykacją dla tych Wszystkich co myślą, że joga to nuda :)



129 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie